Lips cracked dry
Poplątanie z pomieszaniem. Odgrzebuję niezasypane, sięgam nieświadomie ze świadomością bezczelną. A kto wie niech nie szuka, budka się zamyka.
Kocham swoje niedorzeczności. Wyostrzone smaki na ludzkie zmysłowości. Emocjonalny bełkot przesycony potrzebą chwili. Z uśmiechem na ustach i lekko zmrużonymi oczami. Lubię tak pisać niewidzialnymi literami między myśla
mi. Dziś tu. Tak jak zabawa w pierwsze słowa które przychodzą po sobie do głowy… kura, stajnia, lizak, palma. Bez sensu i logiki. Jak zmyślone wypadki i planowanie ratunku. Jak rumieńce późną porą i bezwład zroszony potem o poranku. Nicniemuszenie.
Uwielbiam te pseudo intelektualne rozgrywki, tęskniłam. Obudziłam.
Misz masz miks i czar prysł.
I od nowa.
Kraina Śniegu
Kurz na pobojowisku lęku powoli opada zamieniając się w niegroźny puch. Za każdym razem, gdy wraca do mnie myśl jak wiele szczęścia przyszło do nas w odpowiednim momencie, mam ochotę wykrzyczeć jak jest dobrze. A przede wszystkim spokojniej. Mogę chociażby powrócić do białych chwil zasypanych po kolana beztroską. Ta cisza… matko, jaka tam była cisza. Burzyłam jej harmonię ciężkim oddechem zdobywając swój mały wielki szczyt. Wytrącałam z równowagi śmiechem, by na wieczór pielęgnować ją przy trzaskającym kominku i dobrej książce lub skupiając się przy literowych rozrywkach. Piękna zima jest w tym roku, piękna.






















Bye bye 2009
Zanim zdam relację z Krainy Śniegu, chciałam wrzucić w końcu zaległe około-świąteczne klatki, do których lubię wracać, bo są wspomnieniem ostatnich cudownych chwil w 2009 roku. Roku burzliwych zmian, przeprowadzek, wielkiej miłości i ogromu radości. A 2010 będzie jeszcze lepszy.

















ost. foto: Mat

4 komentarzy