Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Come to me

Posted in granice by aife on 05/10/2011

Zabić ciszę. Okiełznać hałas. Zamykam oczy. Parę głębszych wdechów, zaciśnięte pięści. Rozsadzająca energia skumulowana w czterech ścianach. Przykuta do krzesła, skrzydła spętane niewidzialną liną obowiązku. Schowane słońce, dziwny strach przed szarością. I tęsknota, chora, niezrozumiała… Po co, przecież wróci, odejdzie. Zniecierpliwienie, potrzeba, zawieszony w pyłkach kurzu erotyzm. Powietrze głaszcze skórę, stłumione światło wdziera się przez sploty ubrania. Westchnienie ulatuje przez przygryzione wargi. Wspomnienia rozplątują linę. Marzenia uwalniają.  Sen na jawie.

Otwieram oczy… pustka. Proszę, zabierz mnie na spacer.

Reklamy

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. anoola said, on 10/10/2011 at 5:13 pm

    uwielbiam! dźwięk i słowo….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: