Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Kukuczka Wielki

Posted in góry, granice by aife on 05/01/2011

Odkąd zaczęłam czytać „Mój pionowy świat” Jerzego Kukuczki, wiedziałam, że przyjdzie w końcu ten moment, kiedy będę chciała coś o tej książce napisać. Gdy początkowo nie potrafiłam zebrać słów, tłumaczyłam to tym, że na pewno po przeczytaniu całości będę mogła się w pełni wypowiedzieć. Gdy jednak chwilę temu skończyłam czytać ostatnie zdanie, poczułam jeszcze większą niemoc w składaniu myśli. Zaczęłam gdybać nad tym, że siła i wyjątkowość ludzi wybitnych nie opiera się na wrodzonym talencie, ale przede wszystkim na ich determinacji. Boże, jaką Kukuczka miał determinację. Mógłby nią obdarować połowę ówczesnej młodzieży. Starczyłoby na poderwanie ich leniwych tyłków i zrobienie w końcu czegoś pożytecznego ze swoim życiem. Jak proste może być w dzisiejszych czasach realizowanie marzeń o np. wyjechaniu do odległego kraju, w porównaniu z organizowaniem wypraw wysokogórskich w latach 70/80 i zdobyciem 14 ośmiotysięczników, gdzie człowiek musiał tygodniami walczyć o to, by dostać świstek papieru uprawniający go do podjęcia walki o szczyt, czy o możliwość kupna drogocennych konserw w czasach, gdy na półkach sklepowych leżał głównie kurz.

Czuję się malutkim istnieniem, które mogłoby Kukuczce raki polerować. Czuję się przytłoczona barierami, które nie przeciwności losu przede mną stawiają, a ja sama. Głupie przeświadczenie, że realizacja marzeń zawsze musi być trudna. To tak jak z organizacją czasu, jak mamy masę roboty, wszystko ładnie układa się w grafiku, gdy jej brakuje, wszystko się rozsypuje, nie ma nic. Nie ma motywacji. Chyba chwilowo jestem właśnie w tym punkcie i rozpaczliwie zaczynam rozglądać się za wyjściem ewakuacyjnym. Wiem jednak, że długo mi to nie zajmie. Chyba za bardzo pokochałam swoje życie, by marnować je na przeczekiwanie.

Reklamy

komentarzy 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. venila said, on 05/01/2011 at 3:42 pm

    Mieszkam na osiedlu nazwanym nazwiskami alpinistów i strasznie jestem dumna z tego, że w sąsiedztwie mam ul.Kukuczki, a mój dom jest na W. Rutkiewicz. Towarzystwo z najwyższej ligi.

  2. Olgu said, on 05/01/2011 at 5:00 pm

    A nam się nie chce i zamiast zwalczać prawdziwe przeciwności, wymyślamy nieistniejące, coraz mniejsze, coraz głupsze, coraz bardziej ‚zeby tylko były’. Brr. Nie dam się, mi też nie zajmie to długo, o siebie trzeba walczyć ;)

  3. erill said, on 05/01/2011 at 6:43 pm

    No ja się po Ven popdpisuje bo też tam mieszkałam.. Teraz przyszło mi na bardziej pompatycznej ulicy zyć bo Zwycięskiej ale jakos tak odkąd mieszkam do swoje małe zwyciestwa układam w viktorię podobna do Napoleońskiej..
    I tak.. determinacja.. coś co czasem krztusi sie brakiem paliwa którego kurek zatyka lenistwo które czai się w zakamarkach i czeka tylko by skorzystać z okazji i spowolnić człowieka.. Na całe szczęście nie wygrywa z nią na stałe a tylko na krótkie chwile..
    jakkolwiek wiem, że gdyby nie własna determinacja na pewno nie byłabym w tym punkcie swojego zycia w którym jestem teraz.. i nie szłabym dalej :)

  4. Dada said, on 12/01/2011 at 9:10 am

    czasem tak jest, że im więcej ograniczen i barier tym większa moc by je zwalczać, gdy wszystkie granice są otwarte rzeczywistość robi się płynna i dostępna, o wiele trudniej, wbrew pozorom, jest się w takiej przestrzeni poruszać;) Łatwiej jest iść po drodze wysypanej żwirem i kamieniami, niż po lodzie….no chyba, że się idzie boso…:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: