Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Long Winded Curses

Posted in granice by aife on 02/09/2010

Bo z pisaniem to jest tak, że albo weny brak, albo kot na kolanach. Laptop gdzieś na ich skraju, bo nie mam serca zrzucić czarnego sierściucha, jak on tak podstępnie mruczy. Muzykoterapia, drgania odsłuchawkowe wibracjami leczą od niechęci pogodowej. Im dalej przeganiam niechęć, tym bardziej słońce przebija się przez chmury. Gdyby nie ten kot, może bym w końcu i pozbyła się piżamy, ale niech leży, moja podstępna wymówka.

Ostatnio zauważyłam, że to wcale nie uszy i nos marzną najszybciej. Chłod lubi przytulać samotne dłonie wiszące na wietrze. Te stęsknione, te wyczekujące. Trochę przestraszone, trochę odważniejsze. A jeśli pod latarnią najciemniej, tak dłonie zimniejsze im serce cieplejsze.  Im bardziej pragną, tym bardziej marzną. Chowam do kieszeni, izoluję, przechowuję.

Ech, czas wstawać.

Reklamy

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Kamila Szkolnik said, on 12/09/2010 at 11:18 am

    ehhh…
    dobrze napisane, bliskie mi słowa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: