Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Oczy szeroko zamknięte

Posted in granice, sny by aife on 06/08/2010

Podejrzane twarze, niemal pewne niebezpieczeństwo, które czaiło się w ciemności i wewnętrzna potrzeba, by iść dalej. Niedługo po wyjściu w noc, dwóch mężczyzn zastąpiło mi drogę i próbowali wyszarpnąć torebkę. Nie wiem, skąd w mojej dłoni znalazł się nóż. Instynktownie przyłożyłam go do gardła jednego z napastników i zażądałam zwrócenia mojej własności. Oddali i obiecali, że mnie odnajdą. Zrobiłam długie, ale płytkie cięcie na szyi jednego z nich, zapowiadając, że będę czekać.

Tu sen się urywa i nagle znajduję się w taksówce, nadal jest noc. Scena przypomina mi trochę tę z Eyes Wide Shut, gdy Dr William podjeżdża pod miejsce tajemniczej zabawy maskowej. Tylko, że w moim przypadku kierowca, zamiast pod wytwornym pałacem, zatrzymuje się przy opuszczonych magazynach. Nie znam tajnego hasła, nie ma bramkarzy przy wejściu, idę kuszona dziwną wrzawą i przymglonymi światłami wydostającymi się z jednej z blaszanych klatek. Tym razem moja wyobraźnia zaczerpnęła inspiracji z filmu Fight Club, ponieważ przed moimi oczami znajduje się miejsce walki. Nie jest to jednak grupa kilkunastu ludzi. Na rozpadających się trybunach siedzą setki gapiów, na arenie zaledwie garstka i Prowadzący. Gdy cię wytypuje, musisz walczyć. Nie ma ucieczki, a sposób jest tylko jeden, na noże.

Podczas mojej pierwszej wizyty, widziałam jak kilkoro zostaje wybranych do walki, tłumy zaś uciekają, by wybranymi nie zostać. Uciekłam i ja. Tak samo podczas drugiej nocy, bo mimo przerażenia, musiałam zobaczyć to miejsce raz jeszcze. Trzeciej nocy zostałam do końca. Jak się okazało, gdy wykruszyli się niemal wszyscy, Prowadzący ogłaszał początek szkolenia. Nie musiałam walczyć tej nocy, choć widziałam, że mnie obserwował. Uznał, że nie jestem gotowa do pojedynku, a mimo to pozwolił mi zostać do końca i odkryć to, co najważniejsze. Zanim wszystko się zacznie, wysłuchuję razem z pozostałymi zasad i z nich dowiaduję się, że symbolicznym potwierdzeniem osiągnięcia danego stopnia wtajemniczenia, jest podłużne nacięcie na łopatce. Dopiero teraz dostrzegam blizny na plecach współtowarzyszy. Prowadzący ma ich najwięcej, nie potrafię zliczyć. Od tej chwili nie marzę o niczym innym, jak o zdobyciu tej blizny. Jestem gotowa. – pomyślałam, sen się urwał. Słyszę krzątaninę w przedpokoju, kot ugniata pościel przy moim boku, a ja czuję się dziwnie nierealna. Tylko krew została.

Reklamy

Komentarze 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. ag said, on 06/08/2010 at 6:08 pm

    ciężko to skomentować. to takie.. nierealne i intrygujące. i widzę pewien postęp: tak jak ostatnio towarzyszył Ci strach i samotność, tak teraz widzę Twoją odwagę i gotowość do walki. podziwiam

    a ta krew.. to coś poważnego czy zwykła metafora, której nie jestem w stanie pojąć?

  2. aife said, on 06/08/2010 at 6:56 pm

    Nie tylko metafora, ale już nic poważnego.

    Ja też czuję się silniejsza, a przede wszystkim pewniejsza.

  3. villk said, on 10/08/2010 at 6:35 pm

    Lubię, gdy piszesz.
    Tak. Piszesz.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: