Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Monolog nocny

Posted in granice by aife on 31/07/2010

Gdzieś pomiędzy jednym  koszmarem a drugim, próbowałam znaleźć spokój. Śnił mi się tłum i narastająca we mnie agresja. W pewnym momencie popchnęłam mężczyznę przed sobą nie wiedząc w sumie dlaczego. Wyciągnął brzytwę i uciął mi palec. Gonił mnie między ludźmi. Gdy uciekałam, powoli odrastała brutalnie zabrana przez niego część mojego ciała. Kiedy jednak jego  brzytwa znów dosięgła mojego ciała, zabrał całą rękę, która znów w tracie ucieczki boleśnie odrastała. Za każdym razem zabierał większy kawałek mnie i nawet nie wiem, ile zdążył zabrać zanim się obudziłam.

Przerażenie szybko gasiłam analizą. Ania miała rację, że Jung jest lekarstwem dla duszy. Czytam o jego snach, marzeniach i prześmiesznych anegdotach z dzieciństwa i darzę tego szalonego inteligenta coraz większą sympatią. Resztę nocy lewitowałam. Bałam się bólu, który opanował moje ciało, szukałam od niego ucieczki.

Panie Boże, na początku chciałam przeprosić Cię za to, że zaśmiewałam się w niebogłosy przy porównaniu Twojego syna do wielkiego  fallusa z gigantycznym okiem na samej górze. Tak samo pewnie nie ucieszy Cię fakt, że zgadzam się w dużej mierze z poniższymi słowami Junga:

„Pan Jezus jawił mi się poniekąd jako odmiana boga zmarłych – był co prawda pomocny, gdy przeganiał nocną marę, sam jednak też budził grozę, ponieważ przedstawiano go jako ukrzyżowane i krwawiące zwłoki. W tę tak ciągle wobec mnie wychwalaną jego miłość i dobroć skrycie powątpiewałem, zresztą głównie dlatego, że o dobrym Panu Jezusie opowiadali ludzie w czarnych sutannach i wyglansowanych butach, co nieuchronnie przywodziło mi na myśl pogrzeb.” /Wspomnienia, sny, myśli

Dodam od siebie, że wielu księży ma twarze jak złe chochliki, którym boję się spojrzeć w oczy. Wiem, tak wiem, o wyjątkach i nawet je poznałam, ale co oni mogą wobec ogromu zakłamania tych, co mówią o Twojej dobroci i wyrozumiałości.

Nie rozmawialiśmy chyba kilka lat. Odzywałam się wprawdzie czasem, by podziękować za to, że jestem szczęśliwa i moi bliscy cieszą się dobrym zdrowiem, nie prosiłam jednak o nic i tym razem nie zamierzam. Mogłam w sumie skierować te słowa do Wielkiej Matki, ale chyba chciałam odkurzyć naszą znajomość. Jak każdy, zwykły człowiek, ze strachu. Fakt, faktem rozmyślając o chochliczych twarzach w czerni, o bólu zapomniałam.  A Ty jesteś w sumie jedynym męskim pierwiastkiem, który mi towarzyszy tej przedziwnej nocy.

Nadal nie mogłam zasnąć, ale byłam jakby spokojniejsza. Teraz, gdy jestem w pociągu i mimo tłumu nadal czuję się przerażająco sama, przywołuję słowa, które nawet nie miały być spisane tylko po to, by przestać się bać. Bezruch dał błogie uczucie bezczucia. Nacieszę się nim jeszcze kilka godzin, potem zobaczymy. Najważniejsze, że jadę do domu.

Reklamy

Komentarzy 9

Subscribe to comments with RSS.

  1. corrall said, on 02/08/2010 at 10:45 am

    Wiesz, czytam i myślę czy noc miała coś toksycznego w sobie. W moim śnie leżałam w jakimś obskurnym szpitalu z ranami zadanymi nożem przez jakiegoś gościa, nie pamiętałam nic co było wcześniej, może to ten sam gościu, może byłam w tym tłumie…. psychodeliczny sen.
    Co do adresata Twego listu, nie chce być jakimś pokrętnym moralizatorem, ale On nigdy mnie nie zawiódł. Czego chyba nie można powiedzieć o mnie.

  2. studenciara said, on 02/08/2010 at 12:42 pm

    przynajmniej coś miłego znajdzie się na stacji końcowej..

  3. ag said, on 02/08/2010 at 9:01 pm

    tak czytam, mając przed sobą Twoje poprzednie wpisy z tego czy innego bloga (wesołe. szalone. optymistyczne) i się zastanawiam, co Ci się przydarzyło w tym życiu, co spowodowało ten strach, ból i samotność..
    mam nadzieję, że już Ci przeszło i że znów jesteś chodzącą radosną inspiracją.
    trzymaj się

    • aife said, on 03/08/2010 at 7:15 am

      Choroba i ból fizyczny, na szczęście już odchodzi.

  4. szeri said, on 03/08/2010 at 8:42 pm

    jak dla mnie to, jesteś cholernie inteligentną kobietą.
    trzymaj się ciepło!

  5. anoola said, on 04/08/2010 at 8:59 am

    długo żadnych wieści od Ciebie..
    czasem dobrze, że boli. to znak, że nadal żyjemy. choć jest on jak fala na morzu – pojawia się, by zniknąć. a choroba to dobra okazja, by się zatrzymać w pędzie. widzę to po mojej mamie.
    i tym razem to ja dziękuję za inspirację – książkową. już od dłuższego czasu przemyśliwałam lekturę, a teraz, póki nie doszła do mnie zamówiona książka, czas dojrzał, aby ją kupić :)

    mam nadzieję, że w tym bólu fizycznym, nie ma psychicznego
    ściskam mocno!

  6. anoola said, on 04/08/2010 at 9:01 am

    ach, lekarstwem mojej duszy był rok temu Exupery. „Twierdza” to książka przy której płakałam ze wzruszenia chyba milion razy..

  7. Wierzycielka said, on 13/08/2010 at 9:26 am

    Niezwykła, szczera, bezkompromisowa i bardzo mi bliska modlitwa. Z ogromną przyjemnością zaglądam na Twoje blogi. Układają mi się one w przeciekawy, żywy, dynamiczny, niejednoznaczny a jednocześnie bezpretensjonalny obraz. Bez względu na to, czy piszesz o cierpieniu, czy pokazujesz zdjęcia ciuchów, czy zdajesz sprawę z luksusowego przyjęcia czy ze skromnego wesela. A może właśnie dzięki temu, że potrafisz zajmować się tym wszystkim bez straty, ale z ogromną korzyścią. Przynajmniej dla czytelnika…

  8. anoola said, on 30/08/2010 at 7:08 pm

    jej, wiesz co? przeczytałam. w kilka dni, podróżując, wspinając się, frustrując i.. znów odzyskując poczucie sensu. cudowna książka! :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: