Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Ocean of noise

Posted in granice by aife on 15/02/2010

Z muzyką to jest tak, że najlepiej gdy rozdziera ciszę. Przełamujące się milczenie odbija się echem w moich żyłach. Tętni swoim drugim życiem pobudzane mikro i makro dźwiękami. Puls staje się melodią, melodia wywołuje poruszenie, poruszenie rozpoczyna taniec. Reszta staje się obrazem.

W domu zapanowała cisza. Jedni wyjechali, drudzy pracują, inni jeszcze dosypiają po krótkiej nocy, a ja siedzę zaplątana w ciszę i zastanawiam się, czy mnie nie zgubi. Cisza bywa bowiem bardziej rozpraszająca niż najgłośniejszy hałas. Wtedy najlepiej słychać myśli z anielskiego i diabelskiego ramienia. Jaka awantura między nimi, olaboga. Budzę głośniki. Jest i pojednanie.

Reklamy

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Kasia said, on 15/02/2010 at 8:14 pm

    nie zamieszczałam jeszcze „jutuba” w komencie, więc mam nadzieję, że wyjdzie ;d

    mną muzyka steruje. Potrafię jedną piosenką wejść w doła, a kolejną z niego wyjść. Ja..nie tańcząca..potrafię tańczyć :D ale to musi być odpowiednia piosnka ;p a najbardziej lubię te co mnie poruszają, taki płacz jest oczyszczający ;d
    po „ciszy..” nie płaczę ale i tak jest super ;p

    pozdr ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: