Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej

Posted in away, fotofoto, granice by aife on 25/09/2009

Rok temu pisałam o grupie odważnych. Wówczas było ich 161, w tym roku ponad 230. Wtedy byłam świeżą duszą na mecie, która z rozszczepioną paszczą mogła obserwować kolejnych prawie bohaterów, którzy w niecałe 48h przeszli 150km szlakami górskimi dookoła Kotliny. Dumna wyczekiwałam swojego bohatera, który po przejściu mety zabrał mnie na spacer. Tym razem chciałam czegoś więcej – poczuć atmosferę kotliny, poczuć to piękne zmęczenie. Nie, nie szłam i pewnie nie mam prawa pisać o zmęczeniu, ale zapewniam, że nie jeden z organizatorów powie Wam, że 30h czuwanie na punktach, ciągłe jeżdżenie za uczestnikami, meldunki w środku nocy też potrafią dać popalić.

Start, minuta przed dwudziestą poświęcona jak zwykle pamięci chłopaków Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza. Ktoś stawia znicz w małym kręgu utworzonym przez tłum ludzi. Nagle czas się zatrzymuje, a przecież jeszcze chwilę temu wydawało się go tak mało. Wrzawa wydawania paczek z numerami, sprawdzanie wyposażenia uczestników, światło, apteczka, telefon powtarzane jak mantra… i nagle cisza. Patrzę na rzędy twarzy i myślę o rzędzie dusz. Coś mimowolnie łapie mnie za gardło. Oczy wędrują dalej i widzę na uboczu ojca Daniela, który jeszcze chwilę temu prosił o koszulkę i plakat. Przychodzi co roku. Uścisk w mostku przerywa oznajmienie godziny 20. Wyruszyli.

Zapakowani na blaszanego potwora Maćka zwanego miśkiem pniemy się w górę ku Śnieżce. Czuję pewnego rodzaju poczucie winy. Święta Góra, której nigdy nie zdobyłam, przemierzana czterema kółkami. Falstart do poprawienia. Wina powoli ustępuje, gdy zatrzymujemy się pod Domem Śląskim, w końcu to jeszcze 200m do szczytu. Chłopaki chowają się w schronisku, które wita ich ciepłem bijącym od drewnianych ścian, ja z Mateuszem zostajemy na dworze jeszcze przez chwilę. Przez jedną chwilę, która była najbardziej magiczną z wielu ostatnio przeżytych.

Pierwsze czołówki zmierzające czarną granią tuż nad nieprzyzwoicie wręcz gwieździstym niebem. Spacerujące po skraju ziemi ruchome gwiazdy paraliżują i hipnotyzują. Gdzieś za plecami miasto, cała rozpalona małymi światełkami kotlina. Jezioro śpiących ludzi i czuwających latarni, a ja otępiona żywymi gwiazdami nie potrafię docenić jego uroku. Troskliwe ramie otula mnie i zabiera do ciepłego schroniska. Czas na herbatę.

Pierwsi uczestnicy pojawiają się w Domu Śląskim. U większości nie widać śladu zmęczenia. Zastanawiam się czy to naprawdę ludzie. Wybija mnie jednak z gdybania hasło, że grupa z miśka wybiera się na szybki spacer na Śnieżkę. Poszłam i ja, ‚co ja będę tu sama siedziała’ – pomyślałam. Głupi i uparty charakter odebrał mi radość ze szczytu. Szarżowałam za wprawionymi chłopakami dziarsko pod górę, że u kresu odcinka byłam bliska agonii. Po dłuższym odpoczynku u stóp obserwatorium nadal nie czułam satysfakcji. Patrzyłam na świetlny łańcuch ludzi zmierzających moimi śladami i magia gdzieś umknęła. Schodząc z błogim uczuciem lekkości czułam jednak, że te pierwsze ruchome gwiazdy zostaną we mnie na zawsze, a Święta Góra? Kiedyś tam wrócę.

Resztę nocy jeździliśmy po punktach, aż o świcie zmógł nas sen. Trzy godziny później zawitaliśmy na Różankę, gdzie dziewczyny przywitały zarówno nas jak i uczestników ciepłym posiłkiem, zadziwiająco smacznym. Sygnał od chłopaków, czas ruszać na Perłę Zachodu, której nie opuściliśmy przez następne 30h. Ludzie przychodzili i odchodzili. Zmęczenie, odciski, kontuzje, ale i uśmiechy. Chodzą na czas, chodzą, bo się ścigają, chodzą, bo kochają góry, chodzą, bo takiej atmosfery jak tam, nie ma na żadnym innym rajdzie. Powodów było wiele, żaden lepszy czy gorszy od drugiego. Ci co przebiegają trasę w niecałe 30h mówią, że nie dali by rady przeżyć 48h w górach. Ci co kończą trasę niemal równo po 48h uważają biegaczy za paranormalne zjawisko. Mimo to w większości istnieje zrozumienie i szacunek. Daniel i Mateusz z pewnością pogratulowaliby każdemu, a niebo w tym roku wyczarowali nam niezapomniane…

O tym, że mam aparat ze sobą obudziłam się prawie na sam koniec.

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (1)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (2)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (3)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (4)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (5)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (6)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (7)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (8)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (9)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (10)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (11)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (12)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (13)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (14)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (15)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (16)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (17)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (18)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (19)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (20)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (21)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (22)

VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (23)

Gratuluję raz jeszcze uczestnikom, gratuluję organizatorom, a przede wszystkim dziękuję. Więcej oficjalnych informacji na stronie przejścia www.przejściekotliny.pl

Advertisements

komentarzy 6

Subscribe to comments with RSS.

  1. aaannkkaa said, on 25/09/2009 at 4:51 pm

    skro na zdjęciu jest Sabina, no bankowo gdzieś tam stoi też Bartek, ale niestety go nie widzę :-) Kraków pozdrawia Wrocek i Jelenia :-)

  2. aife said, on 25/09/2009 at 5:09 pm

    Ty nie pozdrawiaj, tylko podaj adres nowego bloga :)

  3. villk said, on 25/09/2009 at 5:40 pm

    Uwielbiam tę historię o podejściu na Śnieżkę :)) Musimy tam wyruszyć raz jeszcze. Jakby coś to Cię zaniosę.

  4. kasiaka said, on 02/10/2009 at 1:29 pm

    moja siostra ukończyła rajd, uchwyciłaś ją na kilku zdjęciach, pokażę, na pewno się ucieszy:) gdy opowiadała o atmosferze, aż chciało się tam znaleźć i żałowałam,że i ja nie poszłam, choć nie widzę się w tak długim przejściu. i zdjęcia pasują do jej opowieści, obrazują słowa i uzupełniają

  5. kasiaka said, on 02/10/2009 at 1:32 pm

    palce się omsknęły przy wpisywaniu nazwy bloga i odkryłam inny sasiedni nazwą;) pozdrawiam

  6. aife said, on 02/10/2009 at 3:40 pm

    Miłe są takie zbiegi okoliczności :) Pozdrawiam serdecznie i Ciebie i siostrę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: