Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Warszafka płonie

Posted in miszmaszmix by aife on 13/10/2008

Na początku planowałam pokazać fotorelację z pokazu Baczyńskiej, taką backstageową, bo same kreacje wrzuciłam już [tu]. Ustrzelone gwiazdy, warszawskie VIP-y. Gdy skończyłam jednak pisać bloxową notkę zdałam sobie sprawę, że sama bym sobie zaprzeczyła. Pokaże więc coś innego, a raczej napiszę.

Jak dla mnie istnieją dwie stolice. Warszawa i warszafka. Ta pierwsza zachwyca mnie ilekroć wychodzę jej na przeciwko. Za każdym razem rozglądam się jak dziecko w sklepie z zabawkami, gdy wyłaniam się stopień za stopniem z przejścia podziemnego. Wyrastają przede mną wysokie budynki i ta przestrzeń mimo, że tak wiele tam betonu. Chłonę wieżowce, kolorowe reklamy, mijających mnie w pośpiechu ludzi, zamieram.

Po wcale nie tak długiej chwili zaczynam czuć się osaczona, zagubiona i przytłoczona. Boję sie tego miasta nie tylko nocą, ale i za dnia. Odbiera mi ono moje prywatne poczucie bezpieczeństwa i wrażenie, że wszystko będzie dobrze. Dlatego, między innymi, nie mogłabym tam mieszkać.

A co z ta warszafką? Pomijam snobistyczne kluby, restauracje, itd. nie tylko w tym mieście one występują. Chodzi mi o osobistości o mianie gwiazd, które w sumie nie do końca trafnie gwiazdami określone zostały. Bardziej są jak księżyce, ponieważ są one w większości tworzywem, które samo w sobie świecić nie może, ale idealnie nadaje się do odbijania fleszy.

Obserwowałam jak rój paparazzi przemieszczał się od jednej gwiazdy do drugiej obsypując ją laurami w postaci błysków swoich lamp. Przez chwilę stawali się najjaśniejszym punktem na sali po czym znikali w cieniu innych, by obserwować jak kolejni mają swoje 5min.

Fisz Emade jako Tworzywo Sztuczne - Warszafka

Nie ukrywam, że przez chwilę wyobraziłam sobie, jak to jest być na ich miejscu. Zobaczyłam się w pięknej kreacji, makijażem i włosami zrobionymi przez prywatną fryzjerkę i wizażystkę jak staję się obiektem pożądania fleszy i westchnień zwykłych gości. Na ziemię sprowadził mnie jeden mały szczegół dostrzeżony kątem oka. Podreptująca ciągle gdzieś w moich okolicach kobieta w wieku ok 35lat, ubrana średnio, przemieszczała się z twarzą wyrażającą ekstazę robiąc co chwilę zdjęcia komórką. W pewnym momencie przystanęła tuż obok mnie w celu złapania oddechu i napisania – jak się okazało – sms’a. Dostrzegłam na wyświetlaczu mimochodem kilka słów ‚nie uwierzysz ile tu gwiazd‚. To było jak wymierzony policzek na ocknięcie. Czy naprawdę przez chwilę byłam jak ta przecięta 35latka, której w głowie gwiazdy, sława i pieniądze w głowie?

Skarciłam się w myślach dość ostro i sprawnie przywróciłam właściwe wartości na swoje miejsce w hierarchii marzeń. Nie wiem nawet dlaczego przez chwilę chciałam być taka jak oni. Wolę stać za obiektywem niż przed. Nie chcę, żeby pudelek czy inne gówna mieszali się do mojego prywatnego życia. Sztuczne przyjaźnie i fałszywe uśmiechy wywołują u mnie mdłości. Śmiać mi się chce jak widzę dwójkę ‚znajomych’ witających się w biegu pocałunkiem w policzek na przywitanie i rzucających  ‚co tam u ciebie’ nie czekając nawet na odpowiedź ani patrząc nawet na siebie.

Więc czego chciałam? Zaproszenia a nie zaproszenia? Podawania mi drinka przez kelnera? Większego szacunku? Ale od kogo? Przecież ci ludzie najpierw cię całują a chwilę później krytykują cię za buty.

Chyba nawet jeszcze bardziej zapragnęłam uciec w dzicz. Wolę powietrze górskie, niż to przesycone drogimi perfumami. Zamiast zazdrości odczuwam jeszcze silniejsze przywiązanie do swojego obecnego życia.

Piję alkohol z takimi samymi jak ja typami,
A za ich plecami nazywam ich baranami.
Wyszło z worka szydło,
My jesteśmy po prostu kulturalne bydło.

Reklamy

Komentarzy 10

Subscribe to comments with RSS.

  1. villk said, on 13/10/2008 at 2:10 pm

    Wyszło z worka szydło,
    pięknie to ujęłaś…

  2. aife said, on 13/10/2008 at 6:33 pm

    Pan Fisz dobrze prawił, ja tylko dodałam swoje wrażenia.

  3. lilinka said, on 14/10/2008 at 7:24 am

    zgadzam sie w 100%. powierzchownosc, obojetnosc, arogancja przykryta kupa bzdur, ktore wciska sie czlowiekowi poprzez np. wywiady. ciekawa jestem tylko czy „gwaizdy” siez tym rodza, czy kreuja to w nich ci, ktorzy stoja za showbiznesem (organizatorzy imprez, menadzerowie itp. )

  4. thymus vulgaris said, on 15/10/2008 at 7:50 am

    Mam chyba podobne zdanie odnośnie „gwiazd” i sławy co wy.
    Fajnie jest mieć, ale znacznie lepiej jest być.
    Od kilku dni remontuje wraz z moimi znajomymi mieszkanko dla Pauliny, mojej przyjaciółki z dzieciństwa. Wczoraj po skończonej robocie rozkminialiśmy te tematy i jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że torebki od Chanel, imprezy na Ibizie, Nowe Yorki, Warszawki i cały ten high life byłyby miłe, ale tylko jeśli można byłoby się nimi cieszyć w niezmienionym towarzystwie. Najważniejsze jest to co najbłahsze, my.
    Prawdziwe Zycie jest tam gdzie uczucia i wierzę, że żadne miliony nie zastąpiłyby mi malowania ścian pierwszego M2 mojej Pajki. :)

    ( PS. Nad milionami też ostatnio myślałam… ;P
    i doszłam do wniosku, że pierwsze co bym zrobiła po wygranej w totka to opłaciła rachunki za mieszkanie 10 lat w przód. Resztę przepuściłabym na bliskich i nowy aparat :] )

  5. bjut said, on 15/10/2008 at 12:39 pm

    z tym, że to nie gwiazdy, tylko księżyce do odbijania fleszy to trafiłaś w samo sedno. czasem chciałabym być taką gwiazdą, ale tylko czasem. tylko żeby zobaczyć jak to jest. i ja tak właściwie to chyba nigdy nie zamieszkam w warszawie z powodu tej „warszafki” właśnie.
    czytam sobie twojego bloga jak mnie coś tknie. od czasu do czasu tutaj zerkam i mam kilka notek do nadrobienia. i właściwie mam też komentarz/pytania do poprzedniej notki, ale zadam je tutaj, bo jestem bardzo ciekawa odpowiedzi, a tam to byś jeszcze mogła nie zauważyć:-))

    co myślisz o obrabianiu zdjęć? ja w ogóle nie obrabiam, bo nie umiem. jestem też temu trochę przeciwna. bo wg mnie nie powinno się nadrabiać tego wszystkiego o czym się zapomniało przy kadrowaniu.

    widzę teraz w internecie mnóstwo zdjęć osób w moim wieku(liceum). są ładne kolory, są ładne modelki, są pomysły(niezbyt oryginalne, no ale są). ale zdjęcie właściwie niczym nie przyciąga. nie ma żadnej magii, nic nie czujesz. i widzisz przyciętą nogę. i ja tak sobie myślę, że to zdjęcie jest plastikowe, więc można dopilnować tej nogi, wtedy będzie pełniejsze. wciąż bez duszy, ale pełniejsze. robienia zdjęć DOBRYCH chyba nie można się nauczyć.

    czy myślisz o sprzęcie do fotografowania? mnie osobiście irytuje fotograf, z dwudziestoma obiektywami, trzema puszkami mówiący, że sprzęt nie jest najważniejszy. przecież widać (zazwyczaj) na pierwszy rzut oka czy zdjęcie było zrobione lustrzanką czy kompaktem.

    i jeszcze jedno: czy ty studiowałaś fotografię? właściwie to możesz nie odpowiadać na to pytanie, bo to trochę ingeruje w twoją prywatność. bo śledzę twojego bloga szafiarskiego i coś tam z twoich notek ogarnęłam, że pracujesz w stylio i kiedyś też czytałam o tych metamorfozach(ale to chyba na tym blogu). i tam napisałaś(to było chyba daaaawno temu, bo ja kliknęłam w różne miesiące, powybierałam notki i poczytałam kiedyś tam, bo mi się nudziło;-) że robiłaś zdjęcia jakiejś dziewczynie po przemianie. i tak się zastanawiam, że skoro np. nie studiowałaś tej fotografii to jak zatrudniono cie jako no wiesz, panią fotograf. no i to jeszcze bardziej ingeruje w twoją prywatność, więc również zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała odpowiedzieć, tylko zastanawiałam się nad tym od kiedy przeczytałam twoją poprzednią notkę.

    okej. to tyle. mam wrażenie, że przytłoczyłam cie tymi wszystkimi pytaniami;-) czekam na odpowiedzi i ogólnie pozdrawiam:-)))))

  6. aife said, on 15/10/2008 at 1:04 pm

    Więc po kolei…

    Co do obróbki: Obrabiam. Czasem siedzę nad zdjęciem 2min, czasem potrafię siedzieć z godzinę, jeśli chcę pobawić się trochę graficznie. jak dla mnie obróbka jest niezbędnym procesem robienia zdjęć. Po prostu czasem pod tym słowem kryje się przesunięcie dwóch suwaczków, a czasem całkowita ingerencja w obraz. Najważniejszy jest efekt, obojętnie, którą drogą się do niego dojdzie.

    Sprzęt. Osobiście wydaje mi się, że do szczęścia potrzebowałabym dobrego body + 3 jasne obiektywy (stałka, zoom i szeroki kąt). Z czasem zaczyna się odczuwać braki sprzętowe, ale z całą pewnością to fotograf, a nie sprzęt robi zdjęcie.

    Studia. Nie studiowałam nigdy fotografii, ani nie ukończyłam żadnego kursu. Pewnego wieczoru pod koniec 2005r. stwierdziłam, że będę robić zdjęcia i tak też się stało, mimo wielu dłuugich przerw.

    Co do pracy, tak pracuję dla Stylio, ale jestem tam nie tylko fotografem, ale przede wszystkim redaktorem serwisu. To, że robiłam zdjęcia z metamorfozy to bardziej moja własna inicjatywa, bo zajmowałam się jej całą organizacją :-) Poza tym w pracy jako fotograf nigdy nie liczyły się studia (chyba, że chcesz fotografię wykładać na uczelni, tam papierek chcą zobaczyć), najważniejsze jest portfolio, czyli czy jesteś dobry czy nie. No chyba, że klientowi nie zależy na jakości tylko na cenie, to liczy się czy jesteś tani :)

    Pozdrawiam
    aife

  7. Lu said, on 16/10/2008 at 9:53 am

    Aife, trzeba pomieszkać w Warszawie, żeby się zakochać :) i żeby nauczyć się przemykać obok warszawki ;) ja siedzę tu (tylko) 4 lata, ale dobrze mi się mieszka, mam dużo „swoich” miejsc, sprawnie poruszam się po mieście. Lansernie i gwiazdy mam w nosie. Jak przyjeżdżałam do Warszawy w liceum, męczyło mnie stanie w korkach, gubiłam się przy wyjściu z metra centrum a miasto wydawało mi się brzydkie.

    Mam nadzieję że jeszcze poznasz dużo dobrych stron :)

  8. Sawsan said, on 17/10/2008 at 7:47 am

    Cieszę się, że są jeszcze normalni (w moim subiektywnym odczuciu ;) ) ludzie na tym świecie. Dziękuję. ;)

  9. yck said, on 18/10/2008 at 3:16 pm

    Anitko, Twoje notki same się czytają :)))) z przyjemnością zaglądam tutaj i czytam wszystko co mam zaległe :)

    co do warszafki, dotyczy ona nie tylko Warszawy samej w sobie, lecz również innych miast, np Wrocławia, Zabrza (polecam piosenkę Stasia „Zabrzańska Warszafka” :)), czy innych gdzie przesiadują wery importantes personas. ludzie chełpią się tym, że są sławni, są na okładkach gazet, są dumni, patrzą z góry („punkt widzenia leży na wprost siedzenia – gdy siedzieć chcesz wyżej, to z góry oceniasz”), są rozpoznawalni na ulicach, rozdają autografy. potem ludzie się chwalą, że mają świstek papieru z takim czy owakim bazgrołem należącym do kogoś znanego – tak jakby to podnosiło ichniejszą samoocenę, albo ocenę w oczach innych (tak jak Cartman w South Park the Movie „I saw Asses on Fire, who wants to touch me?”). jednak chyba nie potrafią tego pojąć, że to w czym tak chętnie biorą udział to puste kreowanie nieistniejącego świata pięknych ludzi, kreowanego po to, żeby ci którzy ich podziwiają coraz bardziej ubóstwiali przedstawione w nim osoby i jeszcze bardziej dołowali się „bo oni mają gorzej” i próbowali dążyć do tego, by być lepszym, ładniejszym, szczuplejszym, bogatszym, fajniejszym. by być w telewizji, radiu i gazetach…

    ale jak powiedział kiedyś ktoś mądry (bo nie my pierwsi zauważamy zjawisko warszafki): „Puste kłosy dumnie wznoszą się w kierunku nieba, podczas gdy kłosy pełne ziarna w pokorze pochylają się ku ziemi.”

    i to chyba tyle jeśli chodzi o puentę :)

    pozdrówki ślę i mam nadzieję, że w końcu uda nam się gdzieś kiedyś spotkać i nie będzie to daleka przyszłość ;)

    buźka!

  10. aife said, on 18/10/2008 at 3:35 pm

    Ładna puenta Jacku, dziękuję i pozdrawiam ciepło również ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: