Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Moja mała Ojczyzna

Posted in miszmaszmix by aife on 12/08/2008

Zebrałam się w końcu i ogarnęłam zdjęcia z wyjazdu. Oglądając je wydawało mi się jakbym spędziła w Sławie przynajmniej z dwa tygodnie, tak wiele się działo, tak inaczej płynął czas. Mimo, że były jednak tylko 4 dni, czuję się wypoczęta. Wchłaniałam spokój całą sobą i cieszyłam się każdą chwilą. Zdjęć zrobiłam dużo, choć tak naprawdę niewiele z sensem, ale kto powiedział, że wszystko sens mieć musi? W końcu miałam wakacje! Sława, czy też Radzyń tuż obok niej, to miejscowości, które nazywam swoją małą Ojczyzną. Urodziłam się w Jeleniej Górze, ale to właśnie te dwa miejsca utożsamiam ze swoim dzieciństwem. Jeździłam tam od dnia kiedy się narodziłam, wcześniej zresztą też. A najdziwniejsze jest to, że co roku przyjeżdżam tam jako inna osoba. Zmienność mojego życia koliduje z tamtejszą stałością. Uwielbiam tam wracać, zawsze tak było. I jako kilkuletnia gówniara zbijająca drabinę na kwaterce z młotkiem większym od siebie samej, jako nastolatka potykająca się o linki od namiotów próbując wyrwać się nocą z obozu na ośrodek i teraz również, jako… sama nie wiem kim jestem teraz i na jakim etapie utkwiłam. Kiedyś było łatwiej ubrać to w słowa. Za rok ocenię. Wiem jednak, że przyjechałam tam w 2008r. jako osoba szczęśliwa. I to najważniejsza informacja. A co się działo w trakcie, huhu…

Kraków 05.08.2008r. , godz. 11:53. No to hop do pociągu.

To Leszna dotarłyśmy punktualnie, więc miałyśmy chwilę czasu przed odjazdem busa do Wschowy, żeby coś zjeść. Niestety niefortunnie skusiłyśmy się na to coś powyższe z baru obok salonu ‚tatuaże-tipsy’, co zaowocowało wieczornym bólem brzucha. Ale to wszystko nieważne, bo w powietrzu już prawie czułam zapach Sławy…

Od razu po przybyciu na ośrodek, wyciągnęłam Davę pokazać jej jezioro, żeby zrozumiała o czym paplałam przez pół drogi.

I zaczęło się wylegiwanie… Słodkie lenistwo z dala od wirtualności i szklanych obrazów.

Plażowanie obowiązkowe. Moja blada natura oczywiście nie dała się zbytnio zwyciężyć, ale chociaż wygrzałam się na zapas. Książka, którą widać , to ‚Duende, w poszukiwaniu Flamenco’, bardzo przyjemnie wchłaniana przeze mnie powieść Jasona Webstera polecona przez Sis. [już po kilku pierwszych stronach zrozumiałam, dlaczego ją tak polubiłaś]

Wylegiwanie trwało jakieś całe 10min, bo chwilę po rozłożeniu ręczników na pomoście ukazał się Mat vel. Kudłacz, któremu udało się znaleźć dzień pomiędzy obczyzną a obozem sportowym, w towarzystwie swojej siostry Moni vel. Jadźki – mojej pierwszoligowej partnerki do łojenia tyłków w siatę. Okazało się, że obok nas był obóz siatkarski, więc było z kim trenować. Kazik vel. samiec alfa oraz Wojtek vel. Wojtek okazali się zacnymi przeciwnikami. Podczas, gdy wraz z Mońką wykańczałyśmy chłopców fizycznie, Dava zajmowała się rozkładaniem ich na łopatki w kwestii psychologicznej, chociażby analizując imię samca alfy.

Mając Mata w okolicy oczywiście nudzić się nie można. Tym razem odkryłam, że z moją równowagą super nie jest, widocznie łażenie po krawężnikach to nie szczyt ludzkiej możliwości. Chodziliśmy po slacku, czyli taśmie rozwieszonej pomiędzy drzewami. Tzn. Kudłacz chodził, my nie byliśmy w stanie zrobić więcej niż 3 kroki, z czego dwa ostatnie z rozpędu.

Trochę oszukiwałam, ale co poradzić, jak ma się specjalne względy u instruktora ;-)

Wieczory nad wodą były naj. Siedzieliśmy i po prostu gapiliśmy się w wodę. Często milcząc i to było najcudowniejsze. A nocą… Miliardy gwiazd niezakłócone przez światła wielkiego miasta. Magia.

Nie zrealizowałśmy w końcu z Davą niecnego planu kąpieli nago nocą w jeziorze. I to bynajmniej nie przez strach, a po prostu przez sklerozę. W strojach jednak raz było, mimo zagrożenia ze strony tajemniczych stworów atakujcych z głębin (haha) jeziora.

A teraz zdecydowanie jedna z moich ulubionych fot pt. Cygańskie dzieci. No dobra, tylko ja wyglądam jakbym się z taborem tułała przez kilka miesięcy bez dostepu do bieżacej wody.

Najlepsze zapiekanki w Poznaniu, pity w Jeleniej, pierogi w Kuźnicy Głogowskiej, lody w Krakowie, ale hot-dogi bezkonkurencyjnie w barze Oleńka w Sławie. Nie dość, że i tego roku bar był otwarty w tygodniu po 23, do tego hot-dogi były równie pyszne jak kiedyś. Zabrałam na nie kilka testerów i każdy był wniebowzięty. Polecam więc osobom, które będą w okolicy. [niedaleko pensjonatu ‚Słoneczko’ w Sławie]

Nie mogło się oczywiście obyć bez zwiedzania samej Sławy. W trakcie spacerowania po niej zdałam sobie sprawę, że nigdy nie robiłam tam zdjęć. Pamiętam jakieś moje zdjęcia jako kilkuletniej rudej w czerwonej opasce i w turkusowo-czerwonym dresie z co drugim zębem, ale to by było tyle.

Ten dom zawsze przyprawia/ł mnie o dreszcze.

I sławska cukiernia ‚Szarlotka’. Jakie tam są desery… brak słów. Nawet nie pokażę tu zdjęć tych pyszności, które jadłyśmy innym razem, żeby nie obśliniać monitora za każdym razem jak włączy mi się ta notka.

Na ośrodku byłyśmy podpięte pod obóz Klubu Lotnika ‚Śmigiełko’ z Jelniej Góry, który organizuje od 51lat mój dziadek. Wiele lat jeździłam na nie jako uczestniczka (również za starych dobrych czasów obozów pod namiotami, spania na kanadyjkach, dyscypliny, nocnych wart i kwaterek, gdzie budowało się wierze wartownicze), później jako instrutkorka, a czasem i jako niewiaodmo-kto, kto po prostu jest zawsze gdzieś obok obozu. Tym razem robiłyśmy z Dava za obozowe reporterki i uwieczniałyśmy dzieciaki i ich wybryki. Jedni ze starszych Marek i Dominika zajmują się Fireshow i zrobili nam mały pokaz nad jeziorem.

A to część obozowej bandy i Wladek w odsłonie Johna Rambo.

Psiak z sąsiedniego obozu – zauroczyłam się po jego szpiczaste uszy.

I wiem, że za rok znów tam wrócę, po raz 23. Taka już moja mała tradycja odwiedzin mojej małej Ojczyzny.

Reklamy

Komentarzy 18

Subscribe to comments with RSS.

  1. aaannkkaa said, on 12/08/2008 at 8:54 pm

    ej, dodałam komentarz i gdzie on jest?

  2. inexile said, on 13/08/2008 at 6:43 am

    a ja nic nie kasowałam :>

  3. villk said, on 13/08/2008 at 7:50 am

    Sis, dziękuję ;* dziękuję za te zdjęcia. I błagam zabierz mnie tam kiedyś ;D

  4. inexile said, on 13/08/2008 at 7:57 am

    Za rok bez Ciebie się nie ruszam ;-) Ale wcześniej uciekniemy razem w góry :*

  5. uleczqa said, on 13/08/2008 at 11:22 am

    Czyli to jednak ta Slawa o ktorej myslalam:). Bylam tam pare razy bo nie jest to daleko od mojej Zielonej Góry:)

  6. czara said, on 13/08/2008 at 8:44 pm

    Lubię tu zaglądać, lubię te zdjęcia i Twój styl. Twój sentymentalizm jest uroczy :-)
    Muszę zahaczyć o tę sławną Sławę jak tylko się kiedyś zawlokę w te okolice Polski (choć to nie jest takie oczywiste, jak sie mieszka w krk;)
    (a tych lodów na Starowiślnej nigdy nie zjadłam, bo mam mi po komunie została trauma na kolejki!)

    Pozdrawiam serdecznie!
    czara

  7. inexile said, on 14/08/2008 at 6:44 am

    :):)

  8. Alicepoint said, on 14/08/2008 at 6:16 pm

    No, skończyłam:]! Czytało i ogladało mi się Twoją fotorelacje rewelacyjnie!:) Kurcze, widać, że bawiłaś się świetnie:). Przekazałaś w notce swoje pozytywne emocje. Też chce na takie wakacje:)

  9. Ag. said, on 15/08/2008 at 2:00 pm

    fajnie, normalnie czułam jakbym była tam z Tobą. dzięki za relacje.

  10. Oliwka Bambino said, on 21/08/2008 at 7:22 pm

    Więcej zdjęć, mniej pisz – będzie lepsza jakość ;) pozdrawiam

  11. inexile said, on 21/08/2008 at 7:40 pm

    Dziękuję za radę, ale pozostawię tak jak jest :-)

  12. […] Tak odłożyłam wystawienie notki z relacja z domu, że o niej całkowicie zapomniałam. Otóż pobyt w Sławie zakończył się półtora-dniową wizytą w Jeleniej, gdzie zobaczyłam się z rodzinką i miałam […]

  13. lilinka said, on 26/09/2008 at 3:05 pm

    rewelacyjne zdjecia:) gratuluje wypoczynku! :)

  14. Renata said, on 10/01/2009 at 11:41 pm

    opisałaś i pokazałas rewelacyjnie swoje wojaze w SŁAWIE, pozdrawiam :)

  15. Dagmara said, on 20/03/2009 at 8:45 pm

    Witam:)
    przypadkiem trafiłam na Twój blog bo szukałam wieści ze Sławy. Jestem pod wrażeniem że nie tylko ja jestem fanką tego najcudowniejszego miasteczka w Polsce:D

    Pozdrawiam serdecznie:)

  16. Żanetka said, on 16/07/2009 at 12:17 pm

    Ojej ojej…w tym roku spędzam tam wakacje:D:D kompletnie nie miałam pojęcia co to za miejsce więc byłam nastawiona do wyjazdu dość sceptycznie ale po obejrzeniu Twoich zdjęć i przeczytaniu tego co napisałaś już się nie mogę doczekać :D:D Serdeczne pozdrowienia:*

  17. nettt said, on 02/11/2009 at 2:35 pm

    tak w Sławie również bywam co roku od 15stu lat:)

    ze wszystkim się zgadzam..ale najlepsze i najpyszniejsze pierogi w Sławie są w Radzyniu i w Sławie na rynku „Pierogi jak u Mamy” polecam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    naprawdę domowe i przepyszne…Kuźnica się chowa-też tam jadłam;/!!!

    :)pozdrawiam

  18. aggggg said, on 06/05/2013 at 9:11 pm

    Ja również zapraszam na ` Pierogi jak u Mamy ` w Radzyniu, lub w Sławie na Starym Rynku koło kościoła ! Pierożki są robione codziennie na świeżo ! NAJPYSZNIEJSZE JAKIE JADŁAM !


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: