Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Upał suszy, to my na sushi

Posted in fotofoto by aife on 03/08/2008

Sobota zaczęła się bardzo wcześnie. Już przed 8 czekałam na Villka pod Teatrem Bagatelą. Stęskniona  bardzo, bo nie widziałyśmy się trochę czasu ucieszyłam się wielce jak oświadczyła, że potowarzyszy mi w wyprawie na Kopiec Kościuszki. Po co – nieważne, bo zdarzenie jakie miało tam miejsce naprawdę było klapą organizacyjną. Obie miałyśmy wymalowane na twarzach „Co my tutaj do cholery robimy?”. Upał był nieludzki. Pobłądziłyśmy nieco po nieznanych terenach krakowskich, po czym stwierdziłyśmy, że w sumie był to miły spacer. Ostatecznie trafiłyśmy na rynek, gdzie przysiadłyśmy na zimnym piwku, które w tych temperaturach smakuje zdecydowanie najlepiej.

Miłą niespodzianką był telefon od Grega, który zaprosił nas na obiad. Nie oddalając się od krakowskiego rynku zasmakowałyśmy przepysznego sushi. Dla Villka to był pierwszy raz, dla mnie wprawdzie nie, ale Greg zamówił kilka rzeczy, których do tej pory nie miałam okazji próbować. Muszę przyznać, że wszystko było pyszne, nawet te z krewetkami! Moim faworytem było to z dodatkiem awokado. Ania natomiast odkryła idealny dodatek do jej potraw – wasabi. Ja nie wiem jak oni mogę jeść tak pikantne rzeczy!

Na koniec wybraliśmy się na deser w postaci najlepszych lodów w Krakowie na ulicy Starowiślnej, o których niedawno pisałam na blogu. Tym razem skusiłam się na bakaliowe – niebo w gębie!

Advertisements

komentarzy 11

Subscribe to comments with RSS.

  1. aaannkkaa said, on 03/08/2008 at 10:32 am

    ma schody, a pędzi krawężnikiem, cała Anita :-D

  2. lukikanapki said, on 03/08/2008 at 12:02 pm

    trzecie zdjęcie od dołu: potrawa wygląda jakby była zawinięta w smalec ;).

  3. inexile said, on 03/08/2008 at 2:57 pm

    Mam słabość do krawężników i białych pasów na przejściu dla pieszych ;p

  4. uleczqa said, on 03/08/2008 at 8:19 pm

    pamietam jak z okazji mojej 18stki wybralam sie z tata do japonskiej resturacji na ogromny talerz sushi za ktory zaplacilismy tyle ile nigdy jeszcze nie jadlam w restauracji;)))).

    pozniej jadlam jeszcze w berline w japonskiej typowej knajpce, w ktorej siada sie przy barze a kolorowe talerzyki z sushi plywaja dookola baru i mozna wybierac jakie sie chce, a na koniec placi sie w zaleznosci z jakiego koloru talerzykow sie jadlo;))).

    w miedzy czasie zrobilam juz swoje pierwsze w domu, a do dzisiaj zrobilam sushi z kilkanascie/kilkadziesiat razy. okazalo sie banalne w przygotowaniu no i duuuuuzo tansze niz kiedy je sie „na miescie”;).

    na talerzu widze u was chyba nigiri z ryba maslana, ktore lubie strasznie, za to nie przepadam za tomago;P.
    wasabi do sushi obowiazkowe, ale nie w duzych ilosciach;))). a jak villkowi smakowaly platki imbirowe, bo pewnie je tez dostaliscie?

  5. uleczqa said, on 03/08/2008 at 8:21 pm

    lukikanapki-> heheh w sumie masz racje;D dobre skojarzenie;D. ale to tylko callifornia roll, czyli „odwrocone maki”;))))

  6. inexile said, on 03/08/2008 at 8:23 pm

    Uleczqo, tak tak imbir zasmakował wszystkim. A co do robienia sushi własnoręcznie, to koniecznie muszę w końcu spróbować. Jakiś dobry tutorial masz może ;P?

  7. aaannkkaa said, on 03/08/2008 at 11:07 pm

    zrobimy pewnego razu razem, ja lubię ostre! ;>

  8. kasia said, on 04/08/2008 at 8:49 pm

    świetne zdjecia, świetny blog, świetne życie.
    przejrzałam Twoje wszystkie notki i postanowiłam, ze założe bloga na podobnej podstawie. zainspirowałaś mnie.
    i choc nie mam tak ciekawego życia jak Ty, spróbuje się rozkręcić. Pozdrawiam!

  9. inexile said, on 05/08/2008 at 7:33 am

    Miło mi, a co do interesującego życia – każdy wybiera jakie będzie jego :) powodzenia z blogiem!

  10. uleczqa said, on 05/08/2008 at 12:08 pm

    ja swoje robilam z przepisu z gazety wyborczej;))). kiedys przez co tydzien GW dolaczala serie „kuchnie swiata” i zebralysmy z mama caly segregator;). przepis do sushi tak naprawde potrzebny jest tylko przy pierwszym razie, pozniej juz sie wszystko pamieta oprocz (w moim przypadku) ile trzeba dodac octu ryzowego po ugotowaniu ryzu;))))).

  11. lika said, on 05/08/2008 at 10:03 pm

    nigdy nie tkne sushi!

    genialne zdjęcia.
    ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: