Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Po drugiej stronie lustra

Posted in fotofoto, granice, migawki, rude-wredne by aife on 12/05/2008

Sobota była bogata w doświadczenia z cyklu ‚odrealniamy się’. Duet BubbleFactory, czyli razem z Sis, miał okazję przebywać w magicznym ogrodzie i miejscu, gdzie tworzyła się historia. W domu, gdzie popełniałyśmy sesję, mieszka wraz z rodziną Bronisław Chromy. Rzeźbiarz krakowski, którego jednym z dzieł był, obecnie znajdujący się pod Wawelem, smok wawelski.

Były stare meble, eteryczne dzwoneczki na drzewach, wszędzie, ale to WSZĘDZIE rzeźby, lub ich fragmenty. Pełno obrazów – żona, córka i w sumie wnuczka również są malarkami. Był kanarek i hamak, ganek z tysiącem drobiazgów i sówki na schodach. W pracowni wysokiej na jakieś 8m kraina sepii. Czułam się jakbym weszła w jakiś filtr w photoshopie, gdzie nagle zmienia się paleta barw na odcienie brązu. Wszystko pokryte warstwą pyłu, podłoga wypełniona kupkami niedokończonych, nie wykorzystanych kawałków twarzy, dłoni, bezkształtnych istot, których nawet nie potrafię opisać.

Czułam się zachłyśnięta magią tego miejsca. Siedziałam w salonie, gdzie na wielkim drewnianym stole pośrodku porozkładałyśmy już swoje rzeczy i nie mogłam uwierzyć, że tam jestem.

Żona Pana Bronisława przyniosła zaparzoną herbatę, którą postawiła obok talerza z ciastem, po chwili przybiegła dziewczynka, około 6lat z włosami za pas. Prosiła mamę, która stała przy nas w fartuchu malarskim, żeby kupiła jej jaszczurkę, albo chociaż żabkę, bo jej brat idzie do kina, więc ona też by coś chciała. Pan Bronisław przyniósł nam tulipany zerwane z ogrodu, uśmiechał się ciągle. 83-letni artysta, który zapisał się w kartach historii przyniosł nam kwiaty, po czym wrócił do pracowni. Zapamiętam jego mocny i żwawy uścisk dłoni na przywitanie.

I to wszystko w Krakowie, tylko, że w jakiejś niedostępnej dla ludzi krainie, gdzie zatrzymał się czas. Wstępnie mam już obrobione zdjęcia, nie wiem, czy udało mi się w nie wlać trochę szczęścia i spokoju tego miejsca. Chyba najbardziej się po prostu cieszę, że mogłam tam spędzić jeden dzień z mojego życia. Było to idealne miejsce na zrobienie swojej pierwszej kliszy. Jakoś tak dziwnie patetycznie podchodzę do całej mojej fotografii, ale… nie jest mi z tym źle.

Trochę backstage’u, część ode mnie, część od Sis.

Bo ona i ja to już osobny świat. Uśmiecham się po przebudzeniu, każdego dnia. Magia istnieje. Ostatnio czuję, jakbym znalazła różdżkę pod poduszką.

Reklamy

Komentarzy 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. Bartek said, on 12/05/2008 at 10:06 am

    no niezle miejsce. u mnie we wloclawku zyl pewien rzezbiarz, a mianowicie Stanislaw Zagajewski. Znajomi wybrali sie (kiedy juz bylem za granica) do niego na sesje foto i uslyszeli troche ciekawych historii. ogolnie fajny klimat. pozdro

  2. thymus vulgaris said, on 12/05/2008 at 1:48 pm

    aż zazdroszczę. :) fajnie się czyta, chyba naprawdę „dobrze” spędziłaś ten dzień. :)

    pozdry!

  3. trick said, on 13/05/2008 at 2:53 am

    nooo, miejscowka wyglada czadowo, kojarzy mi sie z miejscowka za szczecinskim oddzialem psychiatrycznym gdzie mone focilem i anavere:D

    :)

  4. dava said, on 14/05/2008 at 7:02 am

    :)

  5. Eden said, on 19/05/2008 at 3:17 pm

    Jej :) Właśnie się cały czas zastanawiała oglądająć filmik gdzie jest to magiczne miejsce i czy to mozliwe ze to wciaz Krakow :)
    Ogromne zazdroszczę mozliwosci.
    A sesja oczywiscie nieziemska.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: