Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

Set it free

Posted in granice by aife on 18/04/2008

Napisałam swój pierwszy w życiu scenariusz. Niby było to konieczne – zajęcia, z drugiej strony, jak zaczęłam pisać, myśli same spływały na kartkę, pozostaje tylko realizacja. Mam wszystko w głowie, nie wiem tylko, czy będę w stanie to przelać w ruchomy obraz. Coś mnie bardzo ciągnie do tego, nie wiem czy to chęć sprawdzenia się, czy bardziej zobaczenia swoich myśli. Dosłownie – zobaczenia.

Ostatnio jestem jak kocioł jakiejś amatorskiej czarownicy, do którego wrzuca wszystkie możliwe przedmioty i mikstury, by stworzyć magiczny wywar, który nawet nie wie do czego miałby służyć.

Przykład: Zasypiam przy Comie, w pracy wyglądam jak epileptyk przy biurku otępiając się elektronicznymi połamanymi dźwiękami i cholera wie co to jeszcze jest (wspomnienie czasów łódzkiego – btw. najlepszego – clubbingu), w domu zaś oprócz mixu z pracy leci jeszcze mnóstwo czarnej muzyki, w którą zaplątuje się gdzieś Robbie W.  którym ostatnio się bardzo ekscytuję  (ach Robbie…).

Poza tym kocioł myśli i emocji, ale ogólnie i tak wszystko wychodzi na bilans dodatni. Jestem dumna z tego do czego udało mi się dojść, mimo, że może dla niektórych wydawać się to niczym znaczącym. Do tego mam życzliwe osoby wokół, które są dla mnie po to, żeby być, a nie po to, że mnie potrzebują. Śmieszne, jak ta granica czasem bywa łatwo zatarta. A z czego, chyba najbardziej, jestem zadowolona, to z faktu, że przestałam się bawić w jakieś chore gierki emocjonalno-słowne, czy chuj wie co jeszcze. Wydaje się, ze mówienie prawdy tak o – prosto z mostu bez zawahania się jest proste. Oj nie… przekonać sie do tego jest cholernie ciężko. Przynajmniej ja myślałam, że czasem lepiej jest po prostu powiedzieć coś nie do końca zgodnego z prawdą, żeby sprawy szły gładko. Sęk w tym, że takie drobne owijanie w bawełnę z czasem doprowadza do wielkiego zasupłanego kołtuna, który jest wyjątkowo kłopotliwy.

Wracając do sedna – gdy jak się już zacznie praktykować ‚prawda w oczy’ poczuje się brak uciskającej szyję obroży, która nie pozwala swobodnie oddychać. Nie chcę już nigdy żyć w niepewności i zakłamaniu, nie chcę już nigdy tłumić w sobie niewypowiedzianych słów i gryzących wyrzutów. I jak się już mówi tą prawdę, okazuję się, że właśnie to jest najłatwiejszym rozwiązaniem.

I jest cudownie oczyszczające. A stąd już bardzo blisko do wolności.

Reklamy

Komentarze 4

Subscribe to comments with RSS.

  1. dava said, on 19/04/2008 at 3:13 pm

    :*

  2. agatka taa z gliwic;p said, on 20/04/2008 at 8:22 pm

    a propos R.W :P

  3. inexile said, on 20/04/2008 at 8:25 pm

    tak, tak to też maglowałyśmy ;p

  4. Bradshaw aka Fetish said, on 20/04/2008 at 8:55 pm

    Wszystko tylko nie Williams.

    Ps.Moje wypociny http://www.pogneciony.bloggg.pl -> zapraszam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: