Królowa lodu
Zepsuty prysznic każe wybierać między chłodem, a wrzątkiem. Widzę jak kabina, a potem cała łazienka, kryje się we mgle. Para wdziera się w płuca, czerwienieje skóra. Zanurzona w ogniu próbuję odrodzić się z popiołu nocy. Dzień przeszyty zimnym wiatrem. Zmarznięte dłonie muskają płomień jeżynowej świecy. Topnieje lód z opuszków, odrętwiałe myśli skrapiają się na klawiaturę. Zmęczone oczy niechętnie spoglądają w stronę oszronionej sypialni. Próbuję rozgrzać ją wiązką sztucznego słońca z nocnej lampki, która wskazuje wyobraźni szlak między literami sagi. Oszukuję rozum, zimno mi.
Muzyka pobudza zmysly.
uwielbiam Cię, po prostu uwielbiam!