Żałujesz, że nią nie jesteś z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

When The Moon Is Round And Full

Posted in granice by aife on 14/09/2011

Jest coś takiego jak wschód księżyca? To znaczy wiem, że jest, tylko nie wiem, czy fachowo się to tak nazywa. Nieważne, wczoraj był jeden z najpiękniejszych wschodów księżyca jaki widziałam w życiu. Cieszyłam się, że siedzę na miejscu pasażera, bo w momencie, gdy go dostrzegłam, wylądowałabym na pierwszym możliwym drzewie. Był ogromny, przez moment zastanawiałam się, czy nie jestem bohaterką Melancholii. Pochłoną mnie całkowicie. Był nisko, za nisko. Co chwilę skrywał się, a to za drzewami, a to za domami. Mój organizm wyłączył się na inne funkcje odczuwania, zostało tylko przebijanie się wzrokiem przez zabudowania i tęsknota za magnetyzującym widokiem. Chwilę później z trudem powstrzymywałam się od biegu, by wyminąć domy, ulice, ludzi. By znaleźć się na otwartej przestrzeni, by znów go zobaczyć.

Stałam na parkingu pod marketem o nieistotnej nazwie, mijana przez ludzi z przepełnionymi reklamówkami za kilka groszy. Zahipnotyzowana. Był już mniejszy. Zdążył mi nieco uciec, ale był, cholera… nadal był przepiękny. Kiedyś pisałam o tym, dlaczego północ jest najważniejszą godziną w ciągu dnia, nie potrafię opisać, dlaczego pełnia jest najpiękniejszym obrazem za niebie, po prostu… jest. Magiczna.

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. hellawes said, on 24/09/2011 at 10:44 am

    Lubię oglądać księżyc w bezsenne noce. Sprawia wrażenie otoczonego magicznym pyłem…


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 32 other followers