5 rano
Spałam godzinę, może mniej, ale nie czuję złości. Noc jeszcze rządzi się miastem obsypując je deszczem, a w powietrzu unosi się zapach kwitnących drzew. Niedaleko mnie siedzi staruszek nucący pod nosem melodię, która brzmi jak kołysanka dla miliardów sennie spadających kropel. Mnie też koi i mam ochotę mu za to podziękować, jednak speszona obecnością dwóch kobiet, które w międzyczasie doszły na przystanek, postanawiam się jedynie do niego uśmiechnąć. Zapatrzony w płytę przed nim, nie widział mojej wdzięczności.
Podjechała 152-ka,do której wsiadły kobiety. Staruszek podniósł się i po chwili wpatrywania w deszcz, odszedł z przystankowej sceny, jakby był tam tylko po to, żeby zanucić tamtą melodię. Podjechała 501-ka.
- “Panienka chyba zapomniała parasolki”. – Zagaił starszy kierowca.
- “Trochę deszczu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, poza tym pachnie pięknie.”
Przez chwilę jeszcze byłam sama w autobusie wsłuchując się w głos Ryśka Riedla dobiegający z radia…

“Dużo bym dał by przeżyć to znów
Wehikuł czasu – to byłby cud
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los
Znów kwiatek do lufy wetknie mi ktoś”
A zaczęło się od tego, że chciałam Mu wysłać sms, że pięknie pachnie deszcz o świcie…
Aż tak się rozpisałaś w smsie?
Nie, sms brzmiał krótko, resztę zapisałam w notatniku.
Chciałabym zadać takie prywatne pytanie. Oczywiście nie obrażę się jeśli nie odpowiesz,a nawet to zrozumiem:) Ile znacie się z Kudłaczem? Ta miłość, która od Was płynie jest cudowna… tylko pozazdrościć. A skoro przeprowadzasz się do Wrocławia to czy to oznacza, że będziecie mięli do siebie bliżej czy dalej?
Pozdrawiam.
Za niedługo wyjdzie ile jesteśmy razem, a znamy się 5x dłużej ;-)
Bliżej, bliżej… na szczęście.
Też niedawno tego doświadczyłam – chłód poranka, deszcz i zapach jaśminu. Trzeźwiące, dające do myślenia. Pozdrawiam Was ciepło i życzę duużo szczęścia :)
P.S. przeczytałam wczoraj całego bloga od deski do deski. Mamy sporo wspólnego, np. miłość do Comy, brak umiejętności usiedzenia na tyłku przez dłuższy czas… Dlatego będę śledzić Twojego bloga dalej, bo w pewnym sensie odnajduję tu cząstkę siebie. Dzięki :)
Szkoda, że chcesz się przeprowadzić do Wrocławia. Zawsze miałam nadzieję, że spotkam Cię w autobusie bądź w parku i po prostu zapytam “co słychać?”:)
Madeleine, zazwyczaj do takich przypadkowych spotkań i tak dochodzi najczęściej w najbardziej nietypowych okolicznościach typu: Ty z Krakowa, Ja z Wrocławia, a spotkamy się w Poznaniu ;)
A tak swoją drogą, to dlaczego ta przeprowadzka? i czemu Wrocław? Jeśli można spytać oczywiście ;-)
Mam jakiś sentyment do tego miasta, a czas Krakowa się po prostu skończył :-)
Szczęścia życzę we Wrocławiu! ;)