… Chyba, że podasz mi dłoń
Idąc w góry zostawiasz im swoją cząstkę. Z czasem okazuje się, że ta cząstka jest bardzo istotna, ponieważ tęsknisz za nią coraz bardziej. Gdy idziesz w góry, żeby ją odwiedzić, okazuje się, że zostawiasz jej tam coraz więcej. I tak za każdym razem…
To była pierwsza prawdziwa majówka, w ogóle ostatnimi czasy po raz pierwszy wszystko jest prawdziwe. Po paru kilometrach spaceru z zabójczo ciężkim (dwa razy lżejszym od pozostałych) plecakiem, dotarliśmy pod skały, gdzie urządziliśmy sobie biwak. Za bananami nie przepadałam, jednak gdy Mat zrobił nam je z czekoladą z ogniska… oj mniam. A nam, tj. Juśce i Łysemu i mi. I tak samo zdjęcia robił, ten, komu aparat akurat w łapy wpadł.


Chłopaki długo nie wysiedzieli i zaczęli sprawdzać i zdobywać drogi. Damska reprezentacja wkrótce przyłączyła się chwilę później.



A na koniec dnia…



Mimo paraliżującego początkowo strachu o zapaleniu się od ogniska, sen pod gołym niebem pełnym gwiazd był niesamowitym i wcale nie mrożącym krew w żyłach przeżyciem.




Raz jeszcze pożegnaliśmy się z drogami obok naszego mini obozowiska, po czym wyruszyliśmy już nieco bliżej szlaku, żeby obejrzeć inne linie, a w tym piękną rysę Konarową, która będzie mi się chyba jeszcze długo śnić i po nocach i na jawie. Poprowadził ją Mat, po czym mogłyśmy spróbować z nią zawalczyć i my, baby.


(i wcale nie wspomnę o tym, że Łysy zrobił tę rysę bez większego trudu z tylko jedną działającą nogą ;))



Puściła. Satysfakcja 10, wrażenia bezcenne, radość bezgraniczna i do tego dumny Kudłacz, ha!

Dzień postanowiliśmy zakończyć najlepszymi pitami jakie w życiu jadłam (w Jeleniej ‘po schodkach’) oglądając na Górze Szybowcowej jak miasto powoli pochłania noc.

Rozmyła się w kolejną noc granica snu.
Przez tą Twoją kiełbaskę ;-) muszę sobie coś zrobić do zjedzenia ;-) klimat bombowy…uwielbiam spanie pod gołym niebem…a rzadko kto z towarzystwa się na to piszę…zaraz luksus i wymagania ;-)
Duszę się w mieście. Przyjechałam przed chwilą i nie wiem co mam ze sobą począć… Co zrobić, jak zacząć i jak wrócić do kamieni, skał i przestrzeni. W głowie TĘSKNOTA. TĘSKNOTA NIEOBLICZALNA. Nie chcę czekać, nie chcę tęsknić. Chcę wrócić. Żyć!
niach niach niach, wiedziałam :]
co to za placki pod kielbasa? :D
zglodniaaaaaaaaaaalam przez to zdjecie…
Cordon blue z lidla, czy jakoś tak ;)
Ty pewnie nie wiesz jak ja bardzo, ale to bardzo Ci zazdroszcze. Tak ogolnie tej radosci i tych wycieczek i kurcze no wszystkiego…
jak dobrze, że na świecie nadal są tacy ludzie..:)
swietna relacja swietne zdjecia!
Jesteście najpiękniejszą parą we Wszechświecie :) Kocham oglądać wasze wspólne zdjęcia. Wzruszają mnie, ale też dodają wiary, że w końcu i mnie się uda. Pozdrawiam ciepło… :)
go vegetarian mała :) ja ostatnio tez eksperymentuje z bananami z czekolada.
Aife, Ty mój ulubiony rudzielcu. Z każdym nowym postem pojawia się wielki uśmiech. A bajki istnieją :)
Wchodzę na wordpressa i na stronie głównej post ów uznany jest za najgorętszego posta ; ))
zazdroszczę spania w lesie pod gołym niebem! Szalenie zazdroszczę! Pozdrawiam :)
Lucy, ło, to żeś nam dosłodziła!
Bartek, ja i tak mało tego mięcha jem :]
Kazia, :) :)
Tryfil, a to ci niespodzianka!
jest i fspin :D
polecam spanie pod gołym niebem w Alpach, jako następny level :P
waszych “fanek” jest więcej ;p pozdrawiam :)
Muszę to wiedzieć, bo nie daje mi spokoju… Jak sie robi banany z czekoladą z ogniska? :>
Nacinasz wzdłuż banana po ‘wewnętrznej’, wkładasz kostki czekolady, tak żeby się w miarę całe chowały w bananie, ale mogą trochę wystawać i kładziesz w żarze ogniska czekając aż czekolada się roztopi (często powierzchownie nie widać, że już jest miękka, a gdy się dotknie to się rozlewa). Później już tylko zajadać ze smakiem. Zapewniam, że nawet ze ściółką leśną są przepyszne :)
to się nazywa czerpać z życia garściami :))
Zdjęcia naprawdę nieźle wyszły.
Pozdrawiam.
Mój pierwszy komentarz, a przecież od tak dawna odwiedzam Twoje strony:]
Jesteś osobą niesamowicie inspirującą. Twoja radość z życia (nawet jeżeli ta radość na moment zmienia kierunek)…tak, tak to na prawdę wiele daje. Po raz kolejny zatęskniłam za polskimi krajobrazami, a to jeszcze 3 miesiące przede mną.
Pisz Aife, pisz jak najwięcej.
Gorąco pozdrawiam ^^
Góry z przyjaciółmi piękna rzecz, nawet gdy się nie lubi gór ;)
Nie ma dnia bym nie spojrzała na Twoje strony.
Kocham góry i mam takie szczęście, że mieszkam w Bieszczadach. Znam to wspaniałe uczucie kiedy jest sie w gorach.
Z KAZIĄ dzięki Tobie uwierzyłyśmy w bajki.
Pozdrawiam ^^
Jezu.. ale Ty jesteś zakochana! :)
[...] Majówka udała się nam wyśmienicie, dlatego też postanowiliśmy znów wybrać się na wspólny wyjazd, sierpniówkę. Tym razem jednak oprócz Jusi, Łysego, Mata i mnie, udało się zabrać również Villka. Początkowo mieliśmy spędzić jeden dzień w Starościńskich Skałach, drugi gdzieś wylegując się nad jeziorem, jednak magia lasu i skał zatrzymała nas na dłużej. [...]