Borderline Personality Disorder
- I’m ambivalent. In fact that’s my new favorite word.
- Do you know what that means, ambivalence?
- I don’t care.
- If it’s your favorite word, I would’ve thought you would…
- It *means* I don’t care. That’s what it means.
- On the contrary, Susanna. Ambivalence suggests strong feelings… in opposition. The prefix, as in “ambidextrous,” means “both.” The rest of it, in Latin, means “vigor.” The word suggests that you are torn… between two opposing courses of action.
- Will I stay or will I go?
- Am I sane… or, am I crazy?
- Those aren’t courses of action.
- They can be, dear – for some.
- Well, then – it’s the wrong word.
- No. I think it’s perfect.
Obejrzałam wczoraj przed snem film ‘Gril, interrupted’. Muszę przyznać, że zrobił na mnie wrażenie. Wiem, że jest stary w cholerę, ale co ja poradzę, że mam takie zaległości w kinematografii? W każdym razie mogłabym pisać tutaj chyba przez tydzień o moich odczuciach, ale jedno jest w sumie najważniejsze. Schlebiając sobie, chyba, stwierdzam, że do osadzenia mnie w tym samym zakładzie co Susanne brakuje mi tylko jakiejś konkretniejszej próby samobójczej.
- You’ve been feeling bad in general. You’ve been feeling depressed?
- Well, I haven’t exactly been a ball of joy, Melvin.
Tą kwestię jednak wyjaśniłam ze sobą już kilka lat temu, więc do tego nie dojdzie, bo tchórzem nie jestem. W każdym razie czuję, że całkiem nieźle bym tam pasowała, myślę również, że byłoby to całkiem interesujące przeżycie mając na uwadze moje skłonności to pogłębiania swoich stanów umysłowych w celu poznania granic jego wytrzymałości.
Have you ever confused a dream with life? Or stolen something when you have the cash? Have you ever been blue? Or thought your train moving while sitting still? Maybe I was just crazy.
No ale… ona chciała pisać, ja wolę robić zdjęcia, to bardzo duża różnica, prawda? Zastanawiałam się jak by wyglądała moja rozmowa z psychologiem. Nie jestem osobą na tyle wykształconą jak doktorzy, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bawiłby mnie, a może wręcz drażnił ich szablonowy sposób przypasowania mnie do jakiejś choroby psychicznej. O ile oczywiście, by jakąś odnalazł, choć pewnie i to jest kwestią poprowadzenia rozmowy we właściwym kierunku. Kiedyś spróbuję. Dziś za to obejrzę ten film ponownie i tak coś czuję, że to nie będzie ostatni raz.
“Was I ever crazy? Maybe. Or maybe life is… Crazy isn’t being broken or swallowing a dark secret. It’s you or me amplified. If you ever told a lie and enjoyed it. If you ever wished you could be a child forever.”

Let’s see…
… i znowu sie szeroko usmiechnalem czytajac ten wpis :) Tak szczerze i z radosci… Choc to troche dziwna reakcja, kiedy sie czyta o borderline – to chyba kwestia oswojenia BPD :)
Pozdrawiam :)
sama bym z checia ten film obejrzala, jestes juz ktoras osoba, ktora mowi o nim w ten sposob- z zachwytem…
sama tez kiedys myslalam, jakby wygladala moja rozmowa z psychologiem, kto pierwszy by zwatpil :) ja, czy on. :D
fajny ten portrecik Twoj :)
hehehe az sobie wypozycze bo mam wrazenie ze ktos tu ostro przesadzil :]
poza tym, bejbe, 1999? jaka to zaleglosc? porozmawiajmy o latach 60siatych :D
A idz Ty wredtoto, zawsze chcesz sprowadzac na ziemie ;p
“Nie jestem osobą na tyle wykształconą jak doktorzy, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bawiłby mnie, a może wręcz drażnił ich szablonowy sposób przypasowania mnie do jakiejś choroby psychicznej. O ile oczywiście, by jakąś odnalazł, choć pewnie i to jest kwestią poprowadzenia rozmowy we właściwym kierunku.”
Myślę, że nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, ale zawsze warto mieć własne przemyślenia ;D
Skoro są to moje przemyślenia, tzn. że wiem o czym piszę, czy jest to zgodne z prawdą to inna sprawa, jeśli będzie okazja to sie o tym przekonam. Tak czy siak jak dodałeś, mam prawo mieć swoje wyobrażenie na różne tematy :-)
Jakby nie patrzeć, wychodzi na to, że masz rację ;)
To mój kkultowy film. Znam na pamięć.
Isn’t it nice to do sth nice? :>
I think it’s nice to do something nice on Daisy’s last day.
;p
lisa to fajna postac :)
Ty tesz border??
BPD to nie żarty. Jak każde zaburzenie osobowości czy choroba na tle psychicznym. I nie wystarczy poczytać, żeby się zdiagnozować… Co do psychologów masz bardzo mylne i krzywdzące wyobrażenie. I tylko wyobrażenie.
Chyba mam BPD bo nie moge znieś mysli ze nie mam BPD :]
Jestem BPD bo “to nie żart”.
Musze mieć BPD bo test tak mówi i nie potrafię powiedzieć mu “Zamknij Się”.
Chyba mam BPD bo kiedy pada deszcz powinno być słonecznie a kiedy jest słonecznie powinien padać deszcz. A może to pani pogodynka w TV ma BPD a ja jestem zdrowy.
To musi być BPD bo co innego to może być.
Musze miec BPD bo nikt nie rozumie co czuje gdy czuje ze mnie nikt nie rozumie.
Mam BPD bo kiedy ktoś odchodzi chcem by wrócił a kiedy wraca chcem by sobie poszedł. A może mam tylko problem z wyczajeniem czego na prawde pragne.
Miałem BPD jak Winone Ryder ktora z tego wyszła po 127 minutach. Ogladnij film i wyjdz z tego po 127 minutach jesli ją lubisz. PS. Musisz zostać do końca napisów by zadziałało. ;]
hmm
ja sie lecze psychiatrycznie od lat
najpierw mowili to depresja potem to schizofrenia
aż stanelo na borderze
owszem to nic fajnego
fajna jestes milo sie czyta pozdrawiam
Dawid Szymczak
borderline to zajebista przygoda. oczywiście że boli, ale dzięki temu odczuwasz ekstazę.